• Wpisów: 36
  • Średnio co: 70 dni
  • Ostatni wpis: 6 lat temu, 00:01
  • Licznik odwiedzin: 9 038 / 2614 dni
 
rozdom
 
Little miss perfect: 16.
Jest dokładnie trzecia w nocy.
A jego nie ma.
Sytuacja z Jessica wymknęła się z pod kontroli i Bruno wsadził ją do samochodu i odjechali. Do tej pory go nie ma, nie wiem czy jest z nią czy po prostu mu cos wypadło ale czuje się dziwnie oszukana, jak by fakt ze z nią odjechał znaczył ze jestem dla niego mało ważna ze te jego uśmiech, jego, hmmm.. Ta ostatnia noc.. Nie skończ.. To po prostu tylko ty sobie coś ubzdurałaś i tyle, dla niego to nic nie znaczyło, dla niego to było normalne i dla ciebie tez powinno być, dobrze wiesz jak była umowa. Jest trzecia pięć a ja jak głupia gadam sama do siebie. Trzeba to jakoś przerwać, oni się tam zabawiają a ja ja.. Nie skończ .. Po prostu skończ… ciekawe czy ma jeszcze te leki nasenne… Hmm. .pamiętam jak dziś dzień w którym je dostałam… pamiętam też doskonale sytuację po której musiałam je brać bo bez nich nie byłam w stanie normalnie funkcjonować…  Hmm .. Zabawne jak to się w życiu układa.. Sytuacje pozornie podobne ale tak różne od siebie… tam była dziewczyna, wesoła radosna dziewczyna która miała najlepszą przyjaciółkę jaką tylko mogła mieć, mogła jej ufać mogła jej wszystko powiedzieć dosłownie wszystko i miała swojego rycerza, przystojny, kochany, uroczy, troskliwy i ….ciekawski. I miała najgorszą chwile swojego życia jaka nigdy nie przyszłaby jej do głowy.. Ciekawski rycerz i chcąca sprawdzić prawdziwość opowieści przyjaciółka trafili razem do łóżka, do jej łóżka…. Niby tak samo jednak kompletnie inaczej… bo tu jest dziewczyna.. Właśnie… jaka.. Tu… jest ….dziewczyna…. Jaki rycerz..
Co tak przeraźliwie brzęczy.. Ja nie mogę moja głowa.. Czy to się nigdy nie skończy… nagłe słychać było tylko jeszcze większy brzdęk i wszystko umilkło.. Matko co to było … w pokoju było zadziwiająco jasno.. Nie.. która to godzina… zaspałam…
-Wszystko w porządku? Jakoś marnie wyglądasz?
-Jest ok., kiepsko spałam i z tąd ból głowy ale zaraz coś wezmę i będzie dobrze.
-Bruno nie wrócił?
-Nie chyba coś go zatrzymało.. Przepraszam ci musze już iść.
-Do później?
-Chyba tak.
Chyba tak, chyba… oby dziś był mało ciężki dzień, żeby Kate w ogóle nie przyszła….
Wchodząc do biura czułam ze ten dzień nie będzie taki jaki chciałabym żeby był… nie wiem czemu ale wiedziałam ze dziś się coś wydarzy nie koniecznie coś dobrego. Szybko rozsiadłam się przy biurku i wzięłam do roboty byle tylko nie myśleć o tym, nie myśleć o nim nie stety jak wiadomo marnie mi szło.. Przeszkodził mi w tym fakt ze koło godziny 10 weszła i stanęła przed moim biurkiem jakaś postać odruchowo zapytałam w czym mogę pomóc.
-Przyszłam tylko żeby ci powiedzieć ze lepiej będzie dla ciebie jeśli do niczego między wami nie dojdzie.
Odruchowo podniosłam głowę, przede mną stała, nie kto inny niż Jessica.
-Nie rozumiem.
-Jasne ze rozumiesz, nie zbliżaj się do niego na tyle ile to będzie konieczne, nie kokietuj bo i tak nic nie zdziałasz.
-Nie wiem o co ci chodzi.
-Mam wyrazić się jasno to tak jeśli przeze ciebie go stracę to moja droga nigdy nie dojdziesz do siebie po tym co cie spotka.
-O czym ty do cholery mówisz.
-Jednak miał racje jesteś tylko blondynką, tobie trzeba wszystko tłumaczyć. Zrozum on jest mój i już na zawszę tak będzie.
-Co powiedziałaś?
-Męczy mnie ta rozmowa, Bruno mi wszystko powiedział o tym waszym niby ślubie i ja nie zamierzam z niego rezygnować tylko to chciałam ci powiedzieć. A i nie zdziw się jeśli nie będzie wracał na noc.
Byłam oniemiała. Nie wiedziałam co to wszystko ma znaczyć. Niczym się otrząsnęłam jej już nie było. Zrozumiałam jedynie fakt ze Bruno jej powiedział. Jak on mógł to zrobić. Jak mógł mi to zrobić.
Czułam jak łzy spływają mi po policzkach a ja nie mogę nic na to poradzić… z tego stanu wyrwał mnie telefon.. Dzwonił Bruno…
-Powiedziałeś jej?
-Co? A gdzie cześć kochanie jak mija ci dzień?
-Powiedziałeś jej tak czy nie?
W słuchawce przez chwilę nie było słychać nic prócz mojego dziwnego oddechu.. Po chwili do moich uszu doleciało ciche..
-Tak.. Musiałem, zrozum…
-Koniec z naszą umową, przyślę ci papiery.
Odłożyłam słuchawkę. Już drugi raz w życiu zostałam tak potraktowana a przecież tamten miał być ostatni.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego