• Wpisów: 36
  • Średnio co: 73 dni
  • Ostatni wpis: 6 lat temu, 00:01
  • Licznik odwiedzin: 9 168 / 2703 dni
 
rozdom
 
Little miss perfect: 12.
W salonie stał pięknie nakryty stół, ze świecami szampanem a po jednej stronie siedział on, Peter ubrany w czarny garnitur. W całym salonie można było dostrzec pogaszona, rozstawione wszędzie świece, musiało tu być pięknie kiedy się paliły, nie wierze ze zrobił to tylko dla mnie.
-Myślałem ze zjemy razem kolacje ale widocznie miałaś ważniejsze sprawy niż powrót do męża.
Mam nadzieje ze Ne będzie ci przeszkadzało to ze posprzątam to jutro dziś nie mam jakoś głowy do tego.
Kiedy to powiedział, wstał i wyszedł, słyszałam tylko jak samochód odjeżdża. Byłam za bardzo w szoku żeby zareagować, całkowicie mnie zaskoczył tym co mówił i tym co zrobiła. Najbardziej mnie jednak zaskoczyło ze była taki smutny ze to nie wyszło, że nie udało się nam zjeść razem tej kolacji i były tez w nim jakieś inne uczucia coś jak by złość ale dlaczego miałby być zły?
Nie wiedziałam co ze sobą zrobić byłam totalnie zszokowana ale postanowiłam na niego poczekać i miałam nadzieje ze jednak wróci chciałam mu to wszystko wytłumaczyć nie chciałam żeby był zły czy smutny. Żeby mi się tak to całe czekanie nie dłużyło zabrałam się za sprzątanie, muszę powiedzieć ze strasznie się napracował żeby to wszystko tak wyglądało było tu jakieś 100 świeczek, a do tego widać ze sam przyrządził tę kolacje, tak bardzo było mi wstyd ze nie przyjechałam wcześniej, tak bardzo było mi go szkoda ze sam tu na mnie czekał.
Kiedy jakieś cztery godziny później pochylona nad kolejną filiżanką kawy i gazetą, ujrzałam wchodzącego Petera do domu ulżyło mi, nie wiem co sobie myślałam ale bałam się o niego tak chyba podświadomie.
-Jesteś, już myślałam ze będę musiała ją wypić czekając na ciebie.
-Nie musiałaś czekać.
-Ale ja chciałam zaczekać, ja chce ci wytłumaczyć dlaczego tak późno wróciłam, dlaczego nie odbierałam i chce przeprosić ze tak się stało.
-Nie musisz tego robić.
Peter chyba nie był w najlepszym nastroju do rozmowy, nawet nie wszedł do kuchni nawet się nie zbliżał widziałam ze chce iść, odejść, udać się na gór ale ja nie usnęłabym teraz nie mogłabym spać wiedząc  ze on jest smutny i to przez zemnie .
-Ale ja chce, proszę cie Peter tylko mnie wysłuchaj.
Przez chwilę mierzyliśmy się wzrokiem w końcu jednak on opuścił głowę i kiedy już byłam pewna ze pójdzie na górę, on powoli z namysłem kierował się do kuchni, nie od razu usiadł, najpierw nalał sobie kawy w prze ogromny kubek nie wiem jak on będzie po tym spał ani jak zniesie to jego serce ale na razie nie będę zawracać tym mu głowy trzeba wyjaśnić co innego. Kiedy w końcu usiadł koło mnie na stołku, musiałam jeszcze trochę poczekać Az na mnie spojrzy nie wiem dlaczego ale bez tego nie mogłam jakoś zacząć.
-Przepraszam cie za to ze nie przyjechałam na czas i za to ze nie odbierałam telefonu po prostu Kate w końcu wróciła z tych wczasów i strasznie się zagadałyśmy. Opowiadała mi o tym co tam robili, później wreszcie ale bo i nie przyszedł ten cholerny mechanik który i tak nie wiedział co ma robić a zajął nam tylko kolejne godziny. A telefon miałam cały czas w torebce i nie słyszałam jak dzwoniłeś. Naprawdę strasznie mi przykro, jak bym wiedziała ze szykujesz coś takiego od razu bym przyjechała nic by mnie nie powstrzymało przed tym ale nie wiedziałam.
Strasznie szkoda zrobiło mi się Bruna widać ze bardzo zależało mu na tej kolacji, nie wiem jak to wytłumaczyć, ale to dlatego ze nie potrafię opisać swoich uczuć do niego, na przykład teraz jak tu siedzimy w nocy, przy zapalonej lampce a on jest tak blisko, widze na jego palcu srebrną obrączkę, którą codziennie po kilka razy bawię się na swoim palcu, nie wierząc w to co się stało i ze ktoś tam jest i nosi taką samą jaką ja a teraz kiedy tak na niego patrzę a on jest taki smutny i wiem ze to z mojego powodu mam ochotę sama siebie za to zastrzelić ze na coś takiego pozwoliłam. Aż w końcu mam ochotę objąć go i tak mocno przytulić aż znów się do mnie uśmiechnie i obiecać ze teraz już będę zawsze kiedy będzie tylko chciał ze jeśli zechcę będę z nim już na zawsze. Kurcze, nie wiem co się ze mną dzieje, pewnie ta cała sytuacja tak na mnie działa i ta pora, no i nie można zapomnieć o litrach kawy jakie udało Mie się dziś wypić. Tak to na pewno to.
-Nie musisz mi się tłumaczyć, przecież my tak naprawdę nie jesteśmy razem. Przecież nie zabraniam ci mieć swojego życia, jasne ze możesz mnie oszukiwać, tylko pilnuj się i o jedno cie proszę żeby ciebie i tego twojego kochanka nikt nie przyłapał, bo to by dopiero było, to by zniszczyło cały mój świat ale ty o tym wiesz i jak widać mało się tym przejmujesz.
Kiedy Bruno to mówił stawał się coraz bardziej agresywny, słychać to było w jego tonie widać w jego gestach, mówił coraz głośniej i głośniej Az w końcu wstał, wywalił krzesło i zaczął strasznie dyszeć jak by nie to ze byłam w strasznym szoku pewnie zwróciła bym na to uwagę ale teraz interesowało mnie o co tu do diabła chodzi.
-O czym ty do mnie mówisz?
-Jak to o czym, już nie udawaj takiej, mogła byś wykrzesać odrobinę  przyzwoitości i się przyznać.
-Peter o co ci do cholery chodzi.
-O to ze nie byłaś dziś z Kate, Kim. Nie jestem taki głupi i domyśliłem się ze może wróciła i się zasiedziałyście ale kiedy zadzwoniłem wyraźnie obie sekretarki mówiły ze wygrzewa się na słonku i nie wiadomo co tam jeszcze robi.
-Ale ona naprawdę wróciła po prostu nie zmieniła jeszcze tego czegoś w sekretarce i tyle.
-Takie rzeczy to wciskaj jemu a nie mnie.
- Peter ty uparty durny rozpieszczony muzyku ja nie mam żadnego kochanka i na twojej karierze zależy mi tak samo jak tobie wiec się odwal a za Kate wróciła to zaraz ci udowodnię.
-Nic mi nie musisz udowadniać ja swoje wiem.
-O nie zaczekasz tu ty durniu.
Chwyciłam w jedną rękę telefon a w druga ramie Bruna gdyż ten zbierał się do odejścia. Byłam tak oburzona jego słowami i na początku nie wiedziałam w ogóle co chce zrobić, kiedy nabrałam troche powietrza w płuca i przypomniałam sobie dlaczego właściwie siłuje się z Brunem zaczęłam wstukiwać numer Kate, niestety moja ręka tak się telepała ze troszkę mi to zajęło, kiedy wreszcie to mi się udało wybrałam i spojrzałam na Petera.
Pierwszy sygnał…. Drugi sygnał… trzeci sygnał.. A tam nic cisza, Bruno patrzy na mnie przez ten cały czas oboje mierzymy się wzrokiem, czwarty sygnał a tu dalej nic Peter wyszarpał swoją rękę i spojrzał na mnie jak na największego oszusta na świecie, tak jak bym była najgorszym śmieciem a mi zbierało się na płacz, kiedy wchodził po schodach usłyszałam zaspany głos dziewczyny.
-Halo?
-Kate, Kate słyszysz mnie?
-Słyszę, słyszę przestań wydzierać mi się do słuchawki, czy ty wiesz która jest godzina?
-Wiem strasznie mi przykro ze cie budzę ale musisz przez chwilę porozmawiać z Brunem trzeba mu coś wyjaśnić.
Mówiąc to zbliżałam się do niego, stał już na schodach jednak kiedy usłyszał ze odebrała zatrzymał się wiec był świadkiem tej rozmowy. Stanęłam wyższym schodku od niego i wręczyłam mu telefon.
-Hej Kate.
-..
-Tak mam do ciebie małe pytanie, czy ty wróciłaś już z tych wakacji?
-…
-Aha i byłaś dzisiaj w biurze?
-…
-Nie nic dzięki.
I rozłączył się przez kilka chwil patrzył się na telefon a po chwili podniósł głowę i spojrzał na mnie. Widziałam w jego oczach ból, to widać było od razu widziałam jeszcze jak bardzo mi przykro ale byłam taka zła ze ta do mnie nie przemawiało a nawet w drugą stronę to mnie jeszcze bardziej denerwowało.
-Kim tak strasznie…
-Ani słowa.
Wyrwałam mu z ręki mój telefon i popędziłam po schodach na każdym schodku tupiąc jak najgłośniej do swojej sypialni.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego