• Wpisów: 36
  • Średnio co: 73 dni
  • Ostatni wpis: 6 lat temu, 00:01
  • Licznik odwiedzin: 9 168 / 2703 dni
 
rozdom
 
Little miss perfect:          5,
No fakt zgubić bym się mogła, tyle ludzi naraz to ja jeszcze nie widziałam a miała to być zwykła domówka. Chyba będziemy musieli się rozdzielić żeby znaleźć tamtych dwoje.
-Hej słuchaj, może lepiej będzie, jeśli się rozdzielimy i poszukamy Kate i kolegi, a za jakieś powiedzmy 15 minut spotkamy się tutaj.
-Dobra, dom nie jest Duży nie powinnaś zgubić drogi powrotem.
-Nie jestem już taka niezdarna.
ok. to teraz szukamy Kate, gdzie ona mogła sobie pójść… sprawdźmy tutaj… a wiec salon, tak to przynajmniej wygląda spod tych wszystkich ludzi.. Nie tu jej nie ma. Idziemy dalej.. Kuchnia … chyba… przynajmniej nie wygląda ona jak zwykła kuchnia, same maszyny, no cóż widać ze mieszka tu kawaler… pełno ludzi, ale nigdzie nie widać Kate.. Were she is?
Hej, tamtego goście chyba znam, a może mi się wydaje, oczywiście pełno tu gwiazd, ale staram się, staram, nie zwracać na nich uwagi przynajmniej dopóki nie znajdę Kate. Nie na pewno znam tego gościa, ale z skąd, nie jest on raczej jakąś super gwiazdą to nie to, chyba też nie z TV, wiec z skąd?
Chyba czół ze się na niego patrzyłam, bo i on spojrzał na mnie i o dziwo chyba mnie poznał, tylko z skąd. No dobra to dziwne, nie będę przecież stała i się na niego gapiła, idę dalej później się nad tym zastanowię. Ok. teraz idziemy tutaj…o ogród… no i oczywiście basen.. I chyba słyszę Kate, tak to ona, więc balujemy dziś nad basenem, taka amerykańska impreza, no nieźle.
-Mam was, już myślałam ze będę musiała was szukać przez cała imprezę.
-Hej ‘brain’, dobrze ze się, chociaż nie zgubiłaś, ale przykro Eminem znalazł nas pierwszy. Bierz sobie coś do picia i siadaj, właśnie Eminem opowiada nam jak poznał Bruna.
Bruna, jakiego Bruna, a właściciela imprezy, no tak… biorę cokolwiek do picia i siadam słuchać jak to poznają się gwiazdy.
Po dziesięciu minutach opowieści wiem tylko ze usłyszał go pierwszy raz w radiu i takie tam..  A i skończyło mi się już picie, musiało być jakieś strasznie mocne, bo troszkę kręci mi się w głowie. Sadze ze, jeśli chce się dobrze bawić to powinnam wracać do domu, a nie słuchać opowieści Eminema, nie to żeby źle opowiadał, bo w tym jest naprawdę niezły, ale co mnie ta historia interesuje. O zrobił przerwę, to teraz albo nigdy.
-JA idę do łazienki, idzie ktoś?
- Nie, ale ominie cię dalszy ciąg opowieści.
- No nic jakoś to będę musiała przeżyć.
Ale mój świat raczej się od tego nie zawali. Wchodząc do kuchni łapie jakiś czerwony kubeczek i ruszam na podbój imprezy, mam nadzieje ze zostali jeszcze jacyś fajni panowie. Wchodząc do pokoju zauważyłam znów tego gości, który wcześniej wydawał mi się taki znajomy. A myślę, raz się żyje, podejdę i zapytam.
Gość nie był już pierwszej młodości, ale też nie był taki stary, wydawał się miły i pewnie lubił się śmiać, bo miał kurze nóżki Kolo oczu.
-Hej, czy m się przypadkiem nie znamy? Nie zrozum mnie źle, ale cały wieczór wydaje mi się ze gdzieś się już spotkaliśmy.
Widziałam ze na początku unikał mojego wzroku, zadawało mi się ze nawet chciał uciec, ale mu się nie udało, no i dobrze.
-Hej, wiesz to zależy jak bardzo chcesz znać odpowiedź na to pytanie?
-Jak to?
-Bo widzisz ja ci na nie niebogę udzielić odpowiedzi, ale na górze jest ktoś, kto może.
-kto?
-Tego już musisz się sama dowiedzieć, ja cię mogę tylko do niego zaprowadzić.
Kurde, to się dopiero nazywa budowanie napięcia, no i jak by nie mogła z nim pójść.
-Prowadź.
Ciekawe, kim jest ten typ, może akurat się wszystkiego dowiem na górze. Oby, bo nie na darmo musze pokonać tyle schodów, co przychodzi mi już z trudem. Wchodząc na gore już widział, do jakiego pokoju wejdziemy, była przed nim ogromna kolejka ciekawe czy będę musiała w niej czekać, zabawne, ludzie przyjechali na imprezę i Czekają w kolejce. Ten typ w środku musi być na prawdę kimś.
-Hej koleś, przyprowadziłem specjalnego gościa, wpuść ją bez kolejki.
O tak na takie traktowanie zasłużyłam. Wszystkie panie w kolejce patrzyły na mnie z byka, nic się im nie dziwie sama był bym zła gdyby ktoś mi się rył w kolejkę.
-hola hola nie tak prędko, najpierw musisz wypić to.
Jak by nie był taki duży chyba bym mu palnęła, nie będę nic od niego pić, nawet go nie znam, ale wydaje mi się ze ochroniarz niczego nie powinien podsuwać ludziom.
- Nie dziękuje, wolałabym niczego jednak od pana nie pić.
- Przykro takie mamy zasady, chcesz wejść, musisz wypić.
No dobra, w sumie szklanka nie jest znów taka duża... Wchodząc na początku nie widziałam nic, było tu całkiem inne oświetlenie. Musiałam poczekać aż moje oczy przyzwyczają się do ciemności. Rozpoznaje już kształty, ale nigdzie nie widzę żadnego człowieka, może spróbuje na balkonie, a ta mi się przynajmniej wydaje, cóż to coś w szklance było naprawdę niezłe.
Odchylając zasłony, widziałam już sylwetkę jakiegoś mężczyzny, który opierał się o balustradę niestety był odwrócony do mnie plecami.
- Hej.
Gdzieś już widziałam ten kapelusz, ta koszula..
Chłopak zaczął się powoli odwracać a jak dalej miałam wrażenie ze gdzieś już go widziałam… Aż nagle Bach…. To on, to ona wylał na nie drinka dla zakładu, co chce więcej. On tez mnie poznał widzę to.
-Hej, o tylko proszę tym razem bez rękoczynów.
-tym razem bez wylewania drinków chyba.
- No tak, bardzo cię przepraszam za tamto naprawdę,nie wiem, co mi odbiło, normalnie się tak nie zachowuje. Pozwól ze dzisiejszego wieczoru ci to wynagrodzę.
-Kupisz mi nową bluzkę, jeszcze dziś?
-heh no raczej nie, ale jak chcesz mogę ci oddać jedną z moich.
Hmm ma fajny uśmiech, może być ciekawie.
-I jak będzie?
-Zgoda, ale bez żadnych zakładów.
-ok.. Jestem Bruno.
-A, właściciel domu?
-Zgadza się, ale nie tylko to, pozwól ze opowiem ci troszkę o sobie, ale może najpierw usiądźmy?
-ok..
No nie znów jakaś historia z życia wzięta, co jest, ja się pytam, co jest??
-Wiec jestem gwiazdą, mam własny samolot, wyspę o moim imieniu i w każdym stanie dom. Jak ci się to podoba? Heh spoko żartuje nie rób takiej miny to tylko żarcik. Tak na serio to urodziłem się…
Tak sobie myślę, ze koleś chyba jest fajny, ale jakoś trzeba się zmyć nie ma bata. Na razie jednak chyba się jeszcze napije.
Bruno, tak troszkę to imię kojarzy mi się z jakimś dużym, zbudowanym człowiekiem a on w sumie nie jest najwyższy, ale za to ma fajny głos, oczy też ma nie najgorsze,…
Jej, co się ze mną dzieje, chyba już wystarczy tego picia, bo świat mi wiruje, hej zatrzymaj się, ratunku…

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego