• Wpisów: 36
  • Średnio co: 70 dni
  • Ostatni wpis: 6 lat temu, 00:01
  • Licznik odwiedzin: 9 038 / 2614 dni
 
rozdom
 
Little miss perfect:    
            4,
To mój ulubiony wokalista, to naprawde on,
kurde chyba mi szczęka opadła to nie za dobrze.
-Przepraszam, czy mogłabyś przynieść śmietanki? –
zadał mi pytanie, a ja nie wiem co powiedzieć.
Stoi przede mną w całej swej okazałości EMINEM, i kurcze wcale nie jest taki mały jak mi się wydawało wcześniej.
-Tak jasne, nie ma sprawy już lece. –
Odpowiedziałam, uf całe szczęście dałam rade, teraz musze coś zrobić no tak ta śmietanka, jakoś nie mogę się ruszyć gdy stoi tak przede mną i uśmiecha się leciutko, do mnie, jej on się do mnie uśmiecha.
Ok., biorę się w garść i ide po tą śmietanke, nie mogę tu wiecznie stać, chociaż nogi to mam jak z waty, a serce wali oszalałe.
Kurcze, nigdy bym nie pomyślała ze będę reagować tak na jakiego kol wiek człowieka a tu proszę. Teraz musze się już opanować, bo jeszcze pomyśli ze jestem jakaś chora czy coś.
-…. Nie, no myśle ze to wsapniały pomysł, taka impreza na przeproszenie, jeszcze wśród gwiazd, chyba częściej muszę się na was gniewać.
-Nie daruj, ale chyba byśmy nie wyrobili na kwiatach.
Eminem chyba jednak jest fajny, zawsze uważałam go za rapera i tyle.
-Przyniosłam tą śmietankę dla Pana.
Jej co ja gadam jaką śmietankę, jakiego Pana, o nie znów się zaczyna.
-Żaden Pan, coś ty zdurniała, jestem tylko troszke starszy niż ty.
Znów to oczko, jej chyba nie wyrobie.
-O widzisz możesz wziąć swoją sekretarkę, zawsze to będzie ciekawiej i zapewne weselej. No tak ale gdzie moje maniery, nie przedstawiłem się jeszcze tak uroczej damie, jestem Eminem i pamiętaj jestem tylko troszkę starszy od ciebie, a ty jesteś.
-Kim…
-I wieczorem idziesz z nami na imprezę i nie ma żadnego ale, ani nie, to już postanowione.
Nie wiedziałam co zrobić, co powiedzieć, ale chyba takiej reakcji się spodziewali bo wybuchli śmiechem, pewnie zrobiłam durną minę, no nie.
-Wybaczcie jej, normalnie zachowuje się normalnie, jak kol wiek brzmi to zdanie. Kim skup się teraz, marsz do domu i na siódmą masz być gotowa wpadniemy po ciebie. A teraz pożegnaj się ładnie i spadaj do domu.
ok., spoko, wdech i wdech… pełen chillout.
-Dzięki za zaproszenie, obiecuje się poprawić i wieczorem będę już ‘normalna’. To do zobaczenia wieczorem i pa.
-Pa.
-Cześć.
OMG!! O jej… idę na imprezę z samym Eminemem, nieziemsko…

jeszcze całe pół godziny, co ja będę robić tyle czasu. W sumie to dobrze ze biorą mnie ze sobą, od czasu tej feralnej imprezy nigdzie nie byłam. Może akurat poznam kogoś ciekawego. Ale na tej imprezie będą same gwiazdy… tylko my z Kate będziemy takie szare myszki, ale będziemy z Eminemem wiec wolno nam być nawet i szarymi myszkami.
Chyba włączę sobie TV bo od tego czekania zwariuje, może akurat będzie coś ciekawego. .. Nie myliłam się same nudy, dziwne o tej porze jest zawsze coś….
Chyba dzwoni mój telefon, tak dzwoni ale jakiś nieznany numer…
-Halo?
-Hej Mała, jestem już pod twoim mieszkaniem wiec możesz powoli schodzić.
Eminem? Z kąd ma mój numer… Kate.
-Tak już ide, tylko daj mi jeszcze małą chwilkę i jestem na dole.
-ok. Bez ciebie i tak nie odjadę.
A wiec to jednak prawda ide na imprezę z Eminemem. Kurcze czy mi się wydawało czy powiedział ze czeka, a gdzie reszta, będę sama z Eminemem? No mi to raczej nie przeszkadza.
Dobra, skupienie, torebka, jest, klucze, są, mogę iść.
Obym tylko nie zrobiła niczego głupiego dzisiejszej nocy.
-Hej, jestem.
-Szybko się uwinęłaś, myślałem ze będę musiał czekać i czekać.
-Nie, na mnie nie trzeba czekać. A gdzie Kate i twój kolega?
-Pojechali wcześniej, podobno właśnie na ciebie zawszę trzeba czekać.
Muszę przyznać ze ma bardzo ładny uśmiech, taki chłopięcy..
-Wiec gdzie ta impreza?
Coś trzeba mówić, nie mogę znieść milczenia szczególnie jak jestem zdenerwowana, wiec gadam głupoty, zazwyczaj.
-U niejakiego Bruno Marsa, nie wiem czy go znasz, gość jest niesamowity i wokal ma nie najgorszy. Właśnie z nim nagrałem piosenkę, może uda nam się ją dziś zagrać.
-Było by wspaniale, taki prezent na gwiazdkę ale odebrany przed gwiazdką.
Mówiłam ze gadam głupoty, no to zaczyna się, oby nie było daleko.
-Wiec, o czym jest ta piosenka? Opowiesz mi?
-Właściwie to bardzo chętnie, ale jesteśmy juz na miejscu wiec zaraz sama się przekonasz.
Hmm.. Dom nie był właściwie duży, nie tak wyobrażałam sobie dom gwiazdy, spokojnie mogła by tu mieszkać zwykła rodzina, ale o to chyba chodziło.
-Żebyś mi się nie zgubiła.
Złapał mnie za rękę, jej on złapał mnie za rękę..

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego